Idź ty lepiej, Koziołeczku, szukać swego Pacanowa…

Wraz z końcem listopada dobił do mety nasz nieszczęsny projekt znalezienia dla BlueBoya opcji na pracę po zakończeniu liceum.

Nieszczęsny, bo mimo włożonego wysiłku i zaangażowania, nie ruszyliśmy ze skrzyżowania. Silnik nam trochę poprychał, pokichał i padł na amen.

Nie wyszło. Trudno. Do Wisły skakać nie będziemy, chociaż wielka szkoda, bo koncepcyjnie pomysł był dobry. Zrobiliśmy wszystko, co zrobić mogliśmy. Niczego więcej nie wymyślimy.

BB odetchnął z ulgą, bo w pewnym momencie jego frustracja sięgnęła sufitu. A ja nie chcę, żeby on się stresował rzeczami, na które nie ma wpływu. Jasne, że szkoda, ale na litość boską, ludzi spotykają gorsze rzeczy, niż nieudany biznes. Będziemy szukać. W końcu coś znajdziemy.

BB ma tę szczęśliwą sytuację, że nikt go z domu nie wyrzuca, nie straszy spaniem pod mostem – nasz dom jest jego domem, stół – stołem i cała reszta takoż, póki żyjemy. Co najwyżej martwimy się, co z nim dalej będzie. Bo za moment szkoła się kończy i właściwie już teraz działamy na pół gwizdka. A ja bym tak bardzo nie chciała, żeby utknął na resztę życia przed telewizorem czy konsolą…

Przyszłość chłopaków – a raczej brak opcji w tej materii – wpędza mnie do grobu, bo nie wygląda na to, żeby oni sami coś wymyślili, a mnie się skończyły koncepcje. Zresztą mam wrażenie, że jestem jedyną osobą w tym towarzystwie, która w ogóle myśli nad tym tematem. Reszta po prostu czeka, aż Jo coś wymyśli. I to jest przerażające.

Bardzo, ale to BARDZO dziękuję wszystkim, którzy zechcieli zainteresować się Jaśka blogiem, którzy zechcieli wypróbować opisywane na nim rzeczy. Nie wypisujemy się – nadal można przez GreenBoya zamówić coś, czego będziecie potrzebować. Dzięki wam BB spróbował czegoś nowego i z pewnością wiele się nauczył.

Tych, którzy go… potraktowali nieładnie… serdecznie pozdrawiam. Jakoś nie byliśmy zaskoczeni.

Życie się nie kończy. Czeka na nas tyle opcji do odkrycia! Pora otworzyć im drzwi!