„Kolor jest ten sam, tylko MINIMALNIE się różni.”

Nie uwierzycie (sama ledwo wierzę): półka przyjechała! Wczoraj. Naprawdę nie mam pojęcia, czym wypełnię czas w przeddzień Wigilii… Na dodatek wisi, chociaż brakuje jej paru elementów. I co najważniejsze: BB się pod nią mieści.

Mniej więcej w trzeciej godzinie montażu ogarnęła nas głupawka, bo przypomniało nam się stawianie gazebo na Ziemi Przodków. Też byliśmy przekonani, że phi, co tam: poskładać z części i gotowe. Co jak może pamiętacie zajęło nam dwa dni, a nie dwie godziny. Tu było podobnie: musiałam przekonywać Pitera, że jednak trzeba by coś zjeść zanim przyjadą z tą półką, bo potem nie wejdziemy do kuchni. Zdążyliśmy na styk i całe szczęście, bo i tak poszliśmy spać bez kolacji.

Półka wisi. Nie dość, że zwolniło mi się sporo miejsca na blatach, to na dodatek mam oświetlenie i teraz BYĆ MOŻE uda mi się zrobić jakieś zdjęcia w kuchni, bez wyczekiwania na światło za oknem… Kto wie?

Nie, żebym was straszyła, ale to może oznaczać zdecydowany postęp w dokumentowaniu wpisów z Oberżyny…

Tak, zdecydowanie powinnam była iść na architekturę wnętrz…

Tak, dzisiejszy tytuł jest CYTATEM. Z wczoraj.