Przed Finałem

Zbieramy, zbieramy. I ogromnie dziękujemy każdemu, kto się do nas przyłączył.

Przekroczyliśmy dziś (no przecież MY i WY – razem!) siedemset złotych i jesteśmy dumni niezmiernie, bo jest to sukces 🙂

e-Skarbonka BlueBoya

Do Finału, a zatem i końca zbiórki, pozostało nam kilka dni, więc przy tej okazji chciałabym podzielić się z wami pewną refleksją, towarzyszącą mi podczas tegorocznego e-kwestowania.

eSkarbonka ma kilka opcji: można pokazać lub ukryć imię darczyńcy oraz wpłaconą kwotę. Część osób wpłaca anonimowo, część chowa kwotę lub imię. Inni wypełniają oba pola.

Może tu powstać pewien problem…

Bo każdy wrzuca ile chce i może. Ale kiedy widzi się kwoty sto czy kilkadziesiąt złotych, to może się człowiek zablokować, że z czym on tu do ludzi… Bo chciał wrzucić piątaka.

Kochani, KAŻDA ZŁOTÓWKA MA ZNACZENIE. Pamiętacie? My często wrzucaliśmy do kilku skarbonek po dwa złote. Żeby paru różnym wolontariuszom drepczącym na mrozie coś dorzucić. I naprawdę nie idziemy na żadne rekordy. I nie ma znaczenia, czy wrzucisz do skarbonki monetę czy banknot. Ważny jest wspólny udział w jedynym na świecie Festiwalu Dobroci. I każdy, absolutnie każdy może być w takim samym stopniu jego częścią, bez względu na to, jakimi finansami dysponuje.

Różne można spotkać wypowiedzi na temat WOŚP i Jurka Owsiaka. Nie chcę sobie nimi psuć nerwów. Ja byłam w szpitalach, w których połowa sprzętu oklejona została czerwonymi serduszkami. Jeśli ktoś chce szukać zła – to to zło znajdzie. Mnie ono nie jest do niczego potrzebne.

Przeraża mnie niewydolność państwa w zakresie służby zdrowia. Przed COVIDem było nieciekawie. Teraz jest tragicznie. Bo przecież inne choroby nie zniknęły… I z jednej strony szlag mnie trafia, że prywatna fundacja musi wziąć w swoje ręce pomoc medykom, szpitalom i przychodniom, a z drugiej – cieszę się, że taka pomoc jest w ogóle możliwa. A jest możliwa dzięki tysiącom ludzi, którzy wrzucili do puszki tego piątaka.

I to mnie wzrusza.