29. Finał.

Przemarznięci, ale szczęśliwi. Tak dziś chłopcy świętowali 29 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Halo, halo! Ale jak to „przemarznięci”???

Już opowiadam.

Plan był taki, że w tym roku, ze względu na pandemię, kwestujemy on-line. Ale kiedy w listopadzie chcieliśmy założyć eSkarbonkę dowiedzieliśmy się, że najpierw trzeba się zarejestrować w jakimś sztabie. Zatem wybraliśmy sztab najbliżej domu (na marginesie: w dawnym gimnazjum BlueBoya) i młody zarejestrował się jako wolontariusz 29 Finału. Ponieważ był w ubiegłorocznej bazie, weryfikacja przebiegła piorunem i mogliśmy założyć eSkarbonkę, co też uczyniliśmy.

Powolutku wpadały złotówki i kiedy z pełnym niedowierzaniem przekroczyliśmy tysiąc złotych i ogłosiliśmy sukces zbiórki, BB otrzymał wiadomość ze sztabu, że ma się zgłosić dziś rano po skarbonkę.

„Ale jak to? Przecież mieliśmy zbierać przez Internet!” – zdumiał się mój młodszy syn, a my wraz z nim.

Jednocześnie Kuba zażądał konkretów, czyli wyjścia na ulicę z puszką, więc podjęliśmy decyzję, że naszą internetową zbiórkę uzupełnimy niedzielnym spacerem. Kto wie? Może po drodze spotkamy kogoś, kto chciałby przykleić na kurtce WOŚPowe serduszko?

https://www.wosp.org.pl/final/29-final-wosp

Zimno. Pusto. Piękne słońce. Chłopcy z Piterem w akcji. Panicze nienachalnie kwestują. Ojciec czuwa nad przebiegiem. Matka w domu pilnuje obiadu (oraz suki). Myśleliśmy żeby kwestować wszyscy, łącznie z naszą sukopatką, ale ostatecznie doszliśmy do wniosku, że mogłaby odstraszyć swoim nadmiernym entuzjazmem do witania się z ludźmi. Jeszcze krótki spacer po naszym osiedlu i można oddać skarbonkę do sztabu. Nietypowo wcześnie, bo w ubiegłym roku zbieraliśmy do wieczora, ale pandemia rządzi się swoimi prawami.

Czas na obiad.

Orkiestra gra dalej.

Do końca świata. I jeden dzień dłużej.

To jest DOKŁADNIE TAKI SAM wynik, jak rok temu!!!
PLUS dzisiejsza zbiórka w Wilanowie!