Talent

Jak słusznie zauważył profesor Snape: życie nie jest sprawiedliwe. Na przykład w przeciwieństwie do mojej siostry Key, jestem totalnie pozbawiona zdolności artystycznych. Nie umiem śpiewać, grać na żadnym instrumencie ani rysować.

Byłoby OK, gdyby jednocześnie w pakiecie dostała mi się obojętność na te obszary. Mogłam przecież odziedziczyć po tat niewrażliwość na dźwięki czy barwy i wyzerowane poczucie estetyki. Komu to szkodziło, no naprawdę… A tu nie: umieć nie umiem, talentów nie posiadam, ale potrzeby owszem.

Teoretycznie nie komplikuje to zbytnio życia i jeśli tylko człowiek zdaje sobie sprawę z własnych ograniczeń i nie usiłuje pójść w ślady Boskiej Florence, nikomu nie dzieje się krzywda. Ale przychodzi taki dzień… Taki dzień, w którym budzisz się z postanowieniem zrobienia BuJo… Właściwie bez znaczenia: kulinarnego, podróżniczego czy tylko przemykającego koło choinek i mikołajów. BuJo – notesu z… obrazkami…

Wtedy możesz oczywiście skoczyć do Wisły, ale natychmiast przypominasz sobie, że nie cierpisz zimnej wody i masz mnóstwo alergii na ten syf płynący przez całą Polskę, aż do morza. Kupujesz więc książeczkę do kolorowania dla dzieci, pod tytułem: „Jak rysować PROSTE owoce i warzywa” oraz kalkę ołówkową i idziesz temperować kredki…

Jutro powinien przyjść do InPostu gładki notes Moleskine…

Bycie Bezwstydną Burżujką zobowiązuje.