Po urodzinach

Aaa… No bo ja tyle gadałam rok temu, odgrażając się, że never ever, a teraz co niby?

OK, ja strajkowałam. Powiedziałam, że urodzin nie obchodzę i nie obchodziłam.

Natomiast Piter i BB wzięli sobie tę kwestię za punkt honoru i oświadczyli, że oni wręcz przeciwnie: obchodzić będą (i to wcale nie szerokim łukiem), więc mam im nie przeszkadzać. No to nie przeszkadzałam.

Tym razem mąż postanowił wykończyć mnie za pomocą cukru. Bo ja z cukrem mam problem. Wiecie: tradycja rodzinna… Jego ojciec wiele lat pracował w cukrownictwie i ostatnio nawet przywieźliśmy ze Świdnika ostatni deputat cukrowy… Przyda się do przetworów latem.

Robi chłopak postępy, nie da się zaprzeczyć. Ponieważ tym razem zadziałał sprytnie i podstępnie…

Najpierw były gofry na śniadanie. Z truskawkami i (o zgrozo!) bitą śmietaną. Wiem, że truskawki w marcu nie są zgodne z moją religią, ale to jest jedno, jedyne w roku odstępstwo. Słowo.

Potem był lodowy tort-niespodzianka. Ale jaki… O matko…

Zresztą pokażę wam!

Śmietanka i kajmak z karmelem. Do tego boska czekolada i – jak na Bezwstydną Burżujkę przystało – dekoracja z jadalnego złota.

A to wcale nie był koniec, bo po kolacji (złożonej z saltimbocca i Martini Prosecco) na stół wjechał Mój Tort Urodzinowy, przygotowany przez duet Piter And BlueBoy.

Brzmi niemal profesjonalnie, nie sądzicie?

Tylko Jakuba jakoś nie wciągnęli do organizacji tym moich NieUrodzin, więc Kuba snuł się nieco zdezorientowany i zagubiony…

Poza tym było wyjątkowo miło (bo co to są dwie awantury BlueBoya w obliczu jego potencjalnych możliwości…), pogoda prawie dopisała (OK, lało, ale z przerwami, a mogło bez), w Melonie było skromnie, ale oczar i magnolię kupiliśmy… Nie narzekam.

Potem okazało się, że zapomniałam usunąć powiadomienia o urodzinach na FB i zorientowałam się dopiero, jak zaczęły przychodzić życzenia. Skoro tak, no to niech już będzie.

OCZYWIŚCIE, że zrobiłam listę osób, które mi życzeń nie złożyły. Co za pytanie w ogóle…

A. Dostałam w prezencie malowanie po numerach, więc spodziewajcie się tekstu na ten temat.

Tak puzzla nadal układam. Tylko odpowiedniego flow nie mogę złapać…

To teraz kilka odnośników, bo może akurat nie macie co robić i byście poczytali. Czy co tam.

Tort lodowy był stąd.
Mój (przez całe życie) tort urodzinowy wygląda tak (tu na zdjęciu z porcelaną Key po Babci Toli).
A oczara i magnolię kupiliśmy tu.