Ciao!

Wpadam dziś tylko na chwilę. Głównie po to, żeby się z wami podzielić ogromną radością z powodu nowej odsłony Oberżyny.

Dzielę się, póki jestem z niej zadowolona, bo jak wszyscy tu wiemy – za chwilę znajdę coś, co mi się w niej nie podoba i znowu będę smęcić.

Ale na razie jest szał ciał i orzeszki, czy co tam kto lubi. Głównie jestem zachwycona samą sobą. I przy okazji blogiem. Tak, tak – wiem: nadal Internet jest wypełniony po kokardkę znacznie lepszymi blogami, ale nie w tym rzecz.

Mój zachwyt bierze się z takiego prostego faktu, że ja NAPRAWDĘ nie znam się kompletnie na robieniu szablonów, ani nawet na adaptowaniu gotowych. Tetryk świadkiem – jak mi rok temu pomagał przy przejściu na WP, to bałam się, jaki mi po wszystkim wystawi rachunek za terapię i antydepresanty. A rok później przeszłam SAMA na wersję PRO i wszystko sobie własnoręcznie poustawiałam! No to chyba mogę przez kilka dni być z siebie zadowolona, co nie?