Lisbon Story według Marcina Kydryńskiego

Nie trać ani dnia
Gorzki żal to mit
Żadnej z twoich skarg
Nie usłyszy nikt

Lizbona, Rio i Hawana, Anna Maria Jopek/Marcin Kydryński

Nie jestem pewna, czy o taką właśnie refleksję mi chodziło. Po prostu lubię książki, które nie mijają wraz z ostatnią przeczytaną stroną. Po których przez jakiś czas nie jestem gotowa sięgnąć po kolejną, z coraz wyższej sterty czekających na swoją kolej lektur.

Wiele lat minęło od mojej Portugalii. To było w poprzednim życiu. Dość ekskluzywne seminarium poświęcone strategiom politycznym. Tętniąca wówczas ostatnimi chwilami pełni życia Quinta da Ribafria. Dekadenckie przyjemności stołu i piwniczki. Burżujskie zwiedzanie portugalskich żelaznych atrakcji.

I obwieszone praniem wąskie uliczki Sintry, przypominające czasy Casablanki… Kanapki robione na poczekaniu przez właściciela sklepu spożywczego. Ratujące życie pistacje ze straganu pełnego produktów, których nie umiałam nazwać…Koncert fado w lokalnej tawernie i wizyta w domu poznanych na nim królewskich ogrodników.

Echa tego zderzenia ekskluzywności i prostoty znalazłam w lizbońskich spacerach Marcina Kydryńskiego – chociaż jego ucho łapało zupełnie inne dźwięki, a jego Leica zatrzymywała w kadrze odmienne szczegóły. Ale to była ta sama Portugalia… Portugalia, której już nie ma.

Kydryńskiego spacer po Lizbonie, to oczywiście obrazy i dźwięki, ale i ludzie – ci będący nierozerwalnym elementem lizbońskiej atmosfery. Portrety lizbończyków są tak samo ważne, jak rozgrywane w tle nuty. Wszystko składa się na wyjątkową całość, której nie można się oprzeć. Która człowieka zniewala swoją nostalgią i nigdzie indziej nie spotykanym charakterem.

A może „zniewalała”? Sam autor w zakończeniu składa raczej epitafium niż zaproszenie… Ten smutek i żal za minionym, który tak bardzo mnie poruszył w niedawno oglądanym lajwie (wybaczcie językowi puryści), niemiłosiernie gasząc pełen optymizmu entuzjazm młodych lizbońskich przewodników.

A może Lizbona właśnie taka jest? I wiecznie musi tęsknić za czymś, co bezpowrotnie minęło? Inaczej zabraknie jej tematów do fado?