Prognoza pogody

Ach, jaki piękny był ten weekend!

No ten, co minął, nie? Słońce, ciepło, wiatr głowy nie urywał. Udało nam się zrobić sporo porządków w Marcepanowym Ogrodzie.

Jak bardzo spóźniony jest sezon najlepiej widać po fejsbukowych przypominajkach. U nas właściwie obudziły się tylko ciemierniki i fiołki. Może jeszcze jakiś krokus. W ogóle trudno oszacować zimowe straty, a nie wierzę, że wszystko mi przetrwało dwudziestostopniowe mrozy. Chodzę więc, oglądam, przycinam, porządkuję. A tego porządkowania trochę jest. No i na dodatek czeka nas mała renowacja…

Do renowacji potrzeba jest pogoda. Nie tylko dlatego, że ciężko się szarpie z rozrośniętym miskantem podczas wiatru. Ale również z takiego powodu, że ten miskant powinien wyjechać na wieś. A na wsi – przypomnę – wicher hula po polu chwastów i nie ma gdzie się przed nim schować.

To zresztą jest bardzo drażliwym punktem rodzinnych… nazwijmy to: dyskusji… Ja wiem, że nie ma innego wyjścia, jak zacisnąć zęby i przetrzymać jeszcze jeden rok, ale łatwo nie jest.

Mamy zatem niezbyt podnoszącą na duchu sytuację, w której pogoda uniemożliwia prace polowe na wsi, co powoduje wstrzymanie porządkowania Marcepanowego Ogródka oraz… wywiezienie tych biednych drzewek czekających na wiosnę w garażowanych donicach.

Drzewka za moment się zbuntują i pójdą do nieba, a wtedy to już naprawdę coś mnie trafi.

Więc może jednak ta wiosna by się namyśliła, co???