Chwila wielkiego triumfu

OBIECUJĘ, że ostatni raz!!!

Książka się nie liczy – to chyba oczywiste…

W razie, gdyby jeszcze ktoś się nie zorientował (choć to mało prawdopodobne): od wczoraj obaj moi synowie mają średnie wykształcenie.

I może ktoś powiedzieć, że to przecież bez sensu. Bo co oni niby z tym średnim wykształceniem zrobią? Sztuka dla sztuki i to kosztem wielu wyrzeczeń, nerwów i ciężkiej pracy.

To ja wam powiem.

Dla Kuby liceum było spełnieniem marzenia. On CHCIAŁ iść do liceum. Poszedł. Ukończył.

Dla BB liceum było dodatkowymi trzema latami rozwoju. Cudem znalezione. Ukończone z wielkim trudem.

Obaj ze średnią powyżej 4.

Możliwe, że mam zaliczone liceum potrójnie, sprzeczać się nie będę, ale swoją drogą mogliby mi przyznać licencjat czy coś tam eksternistycznie honoris causa. Uważam, że ZASŁUŻYŁAM, jak mało kto.

I nawet jeśli nigdy w życiu do niczego im to nie będzie potrzebne, to mam satysfakcję, której nikt mi nie odbierze, że dokonaliśmy niemożliwego. Bo obu chłopców zdefiniowano jako nierokujących. W obu przypadkach odradzano nam wspieranie ich w ponadgimnazjalnej edukacji. W obu przypadkach specjaliści przekonywali nas, że tracimy czas i siły.

I tym specjalistom mogę dziś po prostu roześmiać się w twarz.

Nie mówię, że było łatwo. Że nie padałam na pysk i nie płakałam po nocach. Że nie chciałam ich wszystkich pozabijać, uciec na drugi koniec świata (nie do Key – za blisko), że nie popadłam w ukryty alkoholizm i nie zawaliłam całej masy własnych planów i projektów, że o dożywotniej utracie zdrowia nie wspomnę.

Odniosłam, porca puttana, taki sukces, że samą siebie powinnam oprawić w ramki i postawić na komodzie w towarzystwie świeczek i regularnie zasilanego świeżymi kwiatami wazonika! Koszulki z własną podobizną powinnam sprzed… Nie, to chyba nie jest najlepszy pomysł…

I jestem z tego tak cholernie dumna, że ma w dupie nieskończone (trzykrotnie) studia.

A wam – którzy macie nieautystyczne dzieci (zresztą może i autystyczne też, never mind), powiem tylko tyle:

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono

Wisława Szymborska

Nigdy nie pozwólcie komuś decydować o waszym i waszych dzieci życiu. Najpierw sami sprawdźcie, ile da się zrobić. Bo specjaliści nie zawsze mają rację.

Love U i tak dalej

PS.
Nie jestem pewna, ale chyba powinnam w tym miejscu zakończyć Rutynę Chaosu…