Fotowakacje 2021/6

Cotto

Mąż mi powiedział, że wzięłam się za temat od odwrotnej strony. Równie dobrze mogłabym po prostu pokazać podłogę, bo przecież cały nasz dom leci na mocnej włoskiej inspiracji.

No to proszę: podłoga.

Kiedy zastanawialiśmy się nad podłogą w naszym nowym domu, wybieraliśmy między deskami a płytkami. Wygrały płytki, bo jednak i ogrzewanie podłogowe, i parter na poziomie ogrodu – z psem, kotem i czwórką domowników nie zostawiających butów przed drzwiami wejściowymi…

Wprawdzie Faretta wyraziła opinię, że płytki na podłodze to mogą być w łazience lub kuchni, ale cały dom z nimi będzie wybitnie nieprzytulny, ale ja już złapałam temat i wiedziałam, że jedyną przeszkodą w jego realizacji będzie brak odpowiedniego materiału. Znaczy płytek. Bo ja płytek szukałam tak: wchodziliśmy do sklepu, robiłam dwuminutowy tour i wychodziliśmy.

Można na to spojrzeć dwojako: że zakupy wnętrzarskie ze mną to sama radość, albo że koszmar. Bo albo coś mi się podoba, albo nie. I jeśli nie, to nie spędzam godziny na gapieniu się i analizowaniu, tylko wychodzę. Niestety oznacza to szukanie kolejnego sklepu (w którym zapewne cała historia się powtórzy), ale Piter woli taki wariant, niż deliberacje nad czymś, czego się i tak nie kupi.

Do ceramicznej podłogi byliśmy przekonani oboje. Ja dokładnie wiedziałam, jak ma wyglądać. Nie w sensie, że jakie konkretnie mają być te płytki, ale jaki mają robić efekt. Więc szukałam efektu. Znaleźliśmy go w czwartym czy piątym salonie, więc nasze małżeństwo nie zdążyło się rozpaść. Ten wątek pojawił się dopiero przy łazienkach…

Pan Piotr, który wykańczał nam dom, miał z naszą podłogą nieco zabawy, bo płytki są nierówne i chwilami trzeba było mocno pogłówkować nad ich ułożeniem, ale uznał to za odświeżającą odmianę po układaniu od miesięcy bezfugowych gigantów pół na pół metra.

Nasza podłoga jest rewelacyjna. Ciepła zimą. Zimna latem. Łatwa w sprzątaniu (a mieliśmy i mocno niedołężnego Maurycego, i traktującą dość luźno toaletową kulturę Lunę). ŁADNA! 1 I naszym zdaniem za grosz nie odbiera domowi przytulności, żeby nie powiedzieć, że wręcz przeciwnie…

Polecieliśmy hurtem i takie płytki mamy w całym domu, oprócz łazienek. Bo łazienki sobie zażyczyliśmy… Ale nie… To jest zupełnie inna opowieść…

Jeśli chcecie resztę historii o włoskiej willi, to trzeba dać znać w komentarzu. O, taka będę!

1Wiem, wiem: nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba.