Fotowakacje 2021/39

Mąż się podlizuje. Pojechał rano po croissanty i zrobił mi na śniadanie

CAPPUCCINO

Nie muszę wam chyba pisać, że cappuccino wyłącznie rano i nie później, niż o jedenastej, prawda? No chyba, że chcecie wyjść na totalnych ignorantów.

Albo macie w głębokim poważaniu włoskie zwyczaje.

Tymczasem to nie jest takie głupie, bo przy konsumpcji takiej ilości makaronów i pizzy, trzeba mieć jakieś zasady żywieniowe. I akurat włoski zwyczaj picia na śniadanie szybkiej kawy przy barze doskonale się uzupełnia z wieczornym celebrowaniem kolacji. I pamiętamy, że włoskie śniadanie nazywa się colazione 😉

Śniadanie może być na słodko (i tego nie wymyślili wyłącznie Włosi, bo wystarczy pojechać do Francji czy Hiszpanii i mamy tak samo), ale potem nie zapycha się żołądka podskubywanymi ciasteczkami, tylko grzecznie czeka na obiad (chociaż bardziej lunch), a następnie – wspomagając jakimś aperitivi (napisałam aperitivo, ale jakoś sam komputer mi wstawił liczbę mnogą… to coś musi znaczyć!), na kolację. Jeśli jesteśmy dzieckiem – dostaniemy podwieczorek. I koniec.

Nic dziwnego, że przyzwyczajeni do ciągłego podjadania Polacy, we Włoszech „umierają z głodu”.

Że niby DLACZEGO się podlizuje? Ten mąż?

Hm…

Też byście próbowali zmylić trop, gdybyście kupili…

… ale o tym, w następnym wpisie…