Oberżyna

Powinnam wrzucać kolejne zdjęcie z Fotowakacji W Domu, ale mój mózg postanowił się skupić na innym zagadnieniu. Próbuję negocjować, ale cholernie jest uparty, więc nie wiem, czy mi coś z tych negocjacji wyjdzie.

Otóż zdesperowana rusztowaniami i folią zaklejająca okna oraz uziemieniem od tygodnia w domu, postanowiłam się zrelaksować przy lekkim liftingu OBERŻYNY. I chyba już wiecie, co nastąpiło…

A ponieważ (przypomnę, bo ja tak rzadko o tym wspominam, że komuś mogło zwyczajnie umknąć) nie dość, że kompletnie nie znam się na robieniu stron blogowych, to na dodatek wykazuję nieprawdopodobnie ograniczoną lotność i zdolność do zrozumienia w tym zakresie, więc znalezienie takiego jednego dynksu, który powoduje pojawienie się w określonej kolejności czegoś tam, BEZ WYWALENIA CAŁEGO BLOGA W KOSMOS, jest delikatnie mówiąc sporym wyzwaniem.

Niby jest support do szablonu, ale support jest w lengłidżu, więc nawet gdybym jakoś potrafiła zadać im pytanie (w co szczerze wątpię, ale powiedzmy, że), to za cholerę nie byłabym w stanie zrozumieć ich „wskazówek”. Wiem, co mówię, bo jak mi się (samo oczywiście) coś rozpieprzy na blogu i piszę do mnichów z Zenboxa, to mam wrażenie, że oni tam wyznaczyli jednego gościa do moich próśb o pomoc, który wie, że nie należy mi niczego wyjaśniać, tylko poprosić o tymczasowy dostęp z poziomu admina i samemu rozwiązać problem. Mam nadzieję, że mu odpowiednio za to płacą…

Bo jak raz trafiłam na jedną mniszkę, to ta najwyraźniej postanowiła poszpanować, że proszsz… kobieta, a ZNA SIĘ, i usiłowała mnie zmusić do wykonania jakiegoś przywrócenia poprzedniego czegoś tam, gdzie z jej maila to ja rozumiałam jedynie „Cześć Joanna!”.

Matko, ja tu znowu robię Beniowskiego, a przecież w ogóle o czymś innym chciałam.

Bo widzicie, jak ja tam sobie zaczęłam przestawiać, to poprzestawiałam na dobre. I teraz od dwóch dni siedzę i myślę. Zaraz wam powiem o czym.

Czy zostawić w OBERŻYNIE OGRÓD i PODRÓŻE?

Czy też wrócić do wyłącznie KULINARNEJ tematyki?

To teraz możecie kliknąć w obrazek poniżej, obejrzeć wynik mojej dwudniowej pracy i pomóc mi w podjęciu decyzji.

PS.
Nie wiem, czy ktoś zauważył, że nauczyłam się podpinać pod obrazek odsyłacz do innej strony… PRZYPADKIEM.