Fotowakacje 2021/47

LEMONSODA

Ooo, bo ja jestem ogromną fanką lemonsody, proszę państwa! Lemonsoda kojarzy mi się z ekstrawagancją absolutnie poza budżetem, z pierwszych moich wyjazdów do Włoch (1991-1992), kiedy każdy grosz był nie-do-wydania, a kawiarnie oglądałam wyłącznie przez szybkę.

Key zamierała ze zgrozy i przerażenia na moje propozycje wejścia do baru przy Via Capello po coś do picia. Brałyśmy wodę z domu albo kupowałyśmy coś w dyskoncie, żeby potem usiąść na schodach przy Piazza Dante i odpocząć podczas zwiedzania.

Minęło trzydzieści lat. Nadal jeździmy do Włoch. Bierzemy espresso w dowolnym barze, a naszym synom nawet nie przyjdzie do głowy, że nie można wejść do kawiarni na coś orzeźwiającego…

Limoncello jest dla mnie symbolem drogi, jaką przeszłam. I zmiany, którą zawdzięczam tylko sobie.